Kategorie: Wszystkie | about me | dom | handmade | interior | kreatywnie | moda | planner | what's new
RSS
środa, 29 grudnia 2010

Dawno, dawno temu moja mama pokazała mi podstawowy ścieg na drutach. Pamiętam go do dzisiejszego dnia, ale nie korzystałam z niego, bo samym prawym nic ciekawego nie wyjdzie. Ostatnia wizyta teściowej zaowocowała kolejnymi naukami - lewy i angielski. Teraz obsesyjnie kupuję co ciekawsze włóczki i męczę druty.

Tą niebieską włóczkę kupiłam ze względu na ciekawą strukturę i ładny kolor. Uwielbiam niebieskości. Sporo wyszło mi oczek, ale marzę o zrobieniu sobie szala takiego jak w Esprit, na guziczki, który może służyć jako narzutka na ramiona.

Nie umiem czapki robić, ale może trochę się nauczę.

To też szalik, będzie szeroki i długi, bardzo długi.

czwartek, 16 grudnia 2010

Jak dla mnie "Me myself and I" to był faworyt tej edycji Mam talent. Niesamowite talenty, nie banalne. Bardzo trudne technicznie - do tego trzeba mieć serce nie wystarczy mieć głos, ale wyobraźnię przestrzenną. To jest to co trafiło do mojego serca i przeniosło głęboko w naturę i daleko od rzeczywistości.

Na dodatek, praktyczny brak słów nie stanowi problemu zrozumienia ich przekazu w innych językach. Czysta muzyka i nie trzeba nic więcej.

Kilka minut i takie doznania. BRAWO....

19:25, emilka_sen , interior
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 grudnia 2010

Już pod koniec października rozpoczęła się dekoracja sklepów na sposób świąteczny. U nas przeważają biele, które charakter zimowy w całości oddają, ale kolorem równie przewodnim są szarości i czernie - w mojej ocenie prezentują się cudownie. Najpiękniej jak się pomiesza te ciemne kolory z bielą. Elementy to zdecydowanie bombki, ale i elfy, motyle i rajskie ptaki - oczywiście dostępne w różnych kolorach.

Wieńce od kształtów sercowych do obręczy. Kolory to głównie kratka czerwień, zieleń, biel.

Dużo lampek na zewnątrz, ale Mikołajów nie powinno zabraknąć - białych, czerwonych, ale również czarne - odważnie, ale wszystko się przyjmie.

12:08, emilka_sen , interior
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 listopada 2010

W pewnym okresie, czyli po urodzeniu pierwszego dziecka, gdy zainteresowałam się haftem, były dla mnie obsesją te metryczki. Bardzo szybko je się haftowało, miałam dużo zapału, który teraz nieco zgasł. Nie chodzi o to, że nie lubię tego robić, ale o to, że brakuje mi doby na codzienne obowiązki, a haft to nie pięć minut, ale np. tydzień aby ukończyć pracę.

Jednak pamiątka została, chociaż mam ochotę zrobić jeszcze jedną w pomarańczowych odcieniach, ale w innym wzorze z myszkami.

Co prawda druga córka ma już dwa latka, ale to zawsze pamiątka.

Ta metryczka poszła jako prezent do Oliwii pierwszej szkoły, ale nie wiem czy została doceniona.

Podziwiam wrażliwość artystów zajmujących się właśnie takimi delikatnościami.

Troszeczkę historii...

Tak jak w poprzednich postach już pisałam, uwielbiam istoty magiczne wychodzące spod kreski J.B. Monge, a ten elf jest zdecydowanie jego odzwierciedleniem.

Widać tu delikatność istoty i barwy, które niby nudne, ale jak bardzo pasujące do tego wizerunku. Ten i kolejny haft stały się prezentami świątecznymi dla rodziców.

Gdzie jest ich trudność? Trzeba mieć dobry wzrok, aby na kanwie 20 robić krzyżyki, a jeszcze lepszy do backstitcha. Zrobiłam wierne odwzorowanie ponieważ kanty mogłyby wszystko zepsuć, a tak to efekt widać.

Nie znalazłam marchewkowego moheru i dlatego jest brąz, ale mimo wszystko pokazuje delikatność pyłku i wdzianka elfa - swoją drogą ciekawe byłoby dobranie jasnego moheru.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...